ul. Parkingowa 18a
05-462 Wiązowna
022 780 41 96
umikulskich@gmail.com
FB

Ostatni piątek ze sztuką czyli wieczory autorskie w Zajeździe Mikulskich ( zanim nas nie wyburzą…)

 

Taki tytuł nosi nowy cykl spotkań w naszej rodzinnej restauracji. Zapoczątkował ją wieczór z muzyką klasyczną na harfę i skrzypce. Justyna Ryfczyńska i Urszula Nowakowska, długowłosa, śliczna jak na harfistkę przystało, umiliły wieczór z malarstwem Aleksandra Żywieckiego pt: „Z głową w chmurach”.

 

Artysta przyjechał z Katowic. Tam ma pracownię i wdzięcznych odbiorców. Aleksander zadał sobie trud przyjazdu do Wiązowny, żeby przywiezione prace pokazać moim przyjaciołom. Głowę w chmurach ma każdy, kto marzy, pragnie, buja w obłokach. Wielu zna ten stan zapatrzenia w niebosiężną odległość, gdzie nie doszedłby ludzki głos, tak jest daleko. 11 obrazów zatrzymało w kadrze niewielkie fragmenty polskiego pejzażu. Świty i zachody słońca nad biebrzańskimi rozlewiskami. Szalejące obłoki na zachmurzonym burzowym niebie. Leniwe chmurki z prześwitami słońca. Puszyste jaskry na polanie letniej łąki. Miniaturowe obrazki przywodziły na myśl prace Stanisławskiego. Marcowe roztopy kojarzyły się z Fałatowskim pejzażem. Zachwycaliśmy się rysunkami: chmur, drzew, samotnej sosny. Z dzieł emanował spokój, refleksja, zaduma nad życiem. Czuło się siłę natury kierowaną dobrą ręką Pana Boga. Znawcy przedmiotu podziwiali lekką rękę mistrza. Patrzyli na miękkie prowadzenie pędzla. Na delikatne fakturowanie. Inni odbierali obrazy pełnymi zmysłami. Czuli zapachy leniwej polany z brzęczącymi niewidocznymi pszczołami. Z Aleksandra Żywieckiego, wyjątkowego mężczyzny, emanuje ciepło i spokój, wewnętrzna harmonia. Dobroć. Takie też są jego malarskie dzieła polskich chmur. Mickiewicz opisał je w Panu Tadeuszu:

 

U nas dość głowę podnieść: ileż to widoków!

Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!

Bo każda chmura inna: na przykład jesienna

Pełznie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna

I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi

Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;

Chmura z gradem jak balon szybko z wiatrem leci,

Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,

Szum wielki słychać wkoło. Nawet te codzienne,

Patrzcie Państwo, te białe chmurki, jak odmienne!

Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,

A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi;

Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy!

Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,

Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie

Przelatują jak tabun rumaków po stepie:

Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się – nagle

Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,

Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie

Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!

 

Niespodzianką dla Aleksandra Żywieckiego był prezent od Ewy Jarzymowskiej Kałudow. Przy akompaniamencie Andrzeja Sajdaka zaśpiewała piosenkę Anny German: Być może. Nie tylko mnie przeszły ciarki po plecach, kiedy usłyszałam refren:

 

Być może gdzie indziej ... lecz sercu jest droższa piosenka nad Wisłą i piasek Mazowsza.

 

O świcie zaprosiłam Aleksandra i dr filologii angielskiej Martę Oracz, która wie mnóstwo na temat jego malarstwa, na spacer na nasze Torfy. Łabędzie jeszcze spały, kiedy kurki wodne podrywały się do lotu i znaczyły na wodzie rozpływające się kręgi. Pogoda sprawiła nam psikusa. Dżdżyło, siąpiło, ciemne chmury przysłoniły słońce. Ta cisza nad przyciemnionym rozlewiskiem zrobiła na artyście ogromne wrażenie. Jak Chełmoński pochyli się nad sztalugami i wyczaruje na nich pulsujący obraz budzenia się życia. Początku dnia. Jego zapowiedź i nadzieję, że wypełni się je niezwykłymi treściami.

 

P.S. Koncertowi i podziwianiu prac towarzyszyła rozmowa z artystą przy okrągłym stole. Serdeczna, twórcza, intelektualna. Zapraszam na następne. W listopadzie. Z otwockimi artystami. W ostatni piątek o 18. Kochani.

Zadzwoniła do mnie Kamila ( ta, która tak długo mówiła.) Zaprosiła mnie dom współpracy. Żeby co miesiąc prowadzić takie rozmowy… Dziękuję. Byliście wspaniali…

Ciacha!