ul. Parkingowa 18a
05-462 Wiązowna
022 780 41 96
umikulskich@gmail.com
FB

 

Wiosna! Eksplozja rękodzieła.

21 marca pierwszy dzień wiosny powitał nas prószącym się śniegiem. Nikt nie przewidywał, że kiedy impreza będzie się miała ku końcowi i wyjdziemy topić przysłowiową marzannę, zasypie wszystkie samochody.

Dzieciom śnieg nie przeszkadzał – z entuzjazmem zakładały kurtki. Raźnie szły nad brzeg niewielkiej rzeczki. Głośno wołały: „Wio- sno przyjdź!”.  

Zima została. Tej nocy temperatura spadła do minus 19. Atmosfera naszego spotkania do końca pozostała niezmienna: radosna, dynamiczna, twórcza. Czy to za sprawą koncertu najmłodszych uczniów szkoły muzycznej, czy za sprawą sióstr Elżbietanek z otwockiego przedszkola, które przyniosły jak w lektyce ogromną pisankę. (Składa się z 90 tys kolorowych karteczek, rozlewając tęczowymi barwami.) Tłum kłębił się wokół stołu, aby techniką origami przygotować dla siebie jajko na wielkanocny stół.  Na warsztaty rękodzieła przyjechali artyści z różnych stron. Dzieci uczyły się wycinania od adeptów sztuk plastycznych. Harmider, gwar, wrzawa nie przeszkadzały przygladać się pracom dekorowania wydmuszek ( jajek bez zawartości – tłum. moje). Malowano jaja z wypalanej gliny. Powstawały jajka z filcowych nitek. Podziwiano prace wykonane techniką decoupage. Dzieci czuły się jak ryby w wodzie na tych warsztatach. Przysiadały się do stołów bez skrępowania i zahamowań czy poradzą sobie z wielkanocnymi dekoracjami. W tym czasie ich mamy krygowały się, że nie potrafią układać palemek i skrobać jajek ugotowanych w cebulaku - suchych liściach cebuli. (Trzeba wiedzieć, że ugotowane jajko powinno w tym cebulaku poleżeć przez noc, aby ładnie zbrązowiało…). Warsztaty ozdób wielkanocnych okazały się świetnym pomysłem na marcowy wieczór. Słyszałam od wielu pań, że cieszyły się z takiego spędzania czasu z dzieckiem. Czuły, że dzieci były bezpieczne, a ona odczuwały radość, bo czegoś się nauczyły. Najmłodsza uczestniczka miała niespełna rok i jej jasną główkę widać było jak się wyłania spod kolejnego stołu z oczami pełnymi wrażeń. Dopełnieniem warsztatów rękodzieła była serwowana kawa przez wyszkolonego baristę i pieczywo własnego wypieku z zakwasu, nad którym pracowało już niejedno pokolenie. 

P.S. 

Strusie jajo z widokiem krakowskich Sukiennic, praca Seweryna Bylinki studenta Architektury Politechniki Warszawskiej, już leci pocztą do Kalifornii. Jest naszym świątecznym prezentem.  Chcemy w ten sposób wesprzeć budowę nowego gmachu Polonii w San Diego. 

Wiosna! Eksplozja Rękodzieła
Ciacha!