ul. Parkingowa 18a
05-462 Wiązowna
022 780 41 96
umikulskich@gmail.com
FB

 

Bo wyszli ze spotkania bogatsi …

 

Już od piętnastej gwar, pierwsi goście, sponsorzy ze swoimi produktami. 

oczekiwanie. Dziś do Wiązowny przyjedzie Ona. Piękna kobieta. Aktorka, która zagrała w ponad 100 filmach m.in. Marię Walewską w „Marysi i Napoleonie”, księżniczkę Elżbietę w „Popiołach”, Izabelę Łęcką w „Lalce”, Ewelinę Hańską w „Wielkiej miłości Balzaka”. Znana jurorka tańców z gwiazdami. Córka hrabiego Krzysztofa Marii Tyszkiewicza i Barbary Rechowicz. Nazywano ją Catherine Deneuve wschodu, aniołem PRL-u, carycą kina słowiańskiego, pierwszą damą polskiego filmu. Tak naprawdę to matka Karoliny Wajdy i Wiktorii Padlewskiej, które  są dla niej całym światem. Tak naprawdę to babcia dwóch wnuków, którzy przysłonili jej cały świat. Goście, licznie zgromadzeni, owacjami na stojąco witali wchodzącą kobietę. Przyjechali z wielu stron:  z Sulejówka, Wesołej, Otwocka, Józefowa, Mińska Mazowieckiego, Siedlec, Pilawy, Garwolina,  Ryk, Warszawy, Krosna, Wrocławia i  Kanady (Wiązownę reprezentował ksiądz kanonik, proboszcz Tadeusz Łakomiec i garstka zainteresowanych). W sali czekał na panią Beatę romantyczny bukiet białych róż przeplatanych białymi storczykami. Atmosfera gorąca, radosna, serdeczna. Chciałoby się powiedzieć rodzinna. Od progów. Taka zostanie do końca, bo pani Beata tę serdeczność i rodzinność tylko rozniecała. Opowiadając m.in. o tym jak wyglądałaby sytuacja, gdyby jednego dnia zastrajkowały wszystkie babcie w Polsce. O tym, jak dba o swoje córki, gotując dla nich z radością to, co dobre, smaczne i pożywne. O tym jak ważna jest dla kobiet dbałość o dom i porządek, by nie popaść jednocześnie w pedanterię i zniewolenie. Opowiadała o powinnościach i umiejętnościach kobiet, bo autorki pomysłu: Beata Paziewska, Marzena Bobrowska i prowadzące spotkanie z p. Beatą: Ola Majewska i Małgorzata Kupiszewska wymyśliły cykl spotkań pod tytułem: Być kobietą. Jako pierwszą, na inaugurację comiesięcznych spotkań Koła Gospodyń Podmiejskich (Wiązowna to ani wieś ani miasto…), zaprosiły panią Beatę Tyszkiewicz.

Sądząc, i słusznie, że to właśnie ona ma o kobiecości najwięcej do powiedzenia. Przez półtorej godziny w Zajeździe u Mikulskich podejmowano w progach rodzinnej restauracji Damę. ( Na pytanie o dzisiejszych dżentelmenów, pani Beata powoli odwróciła twarz w moją stronę i ze stoickim spokojem,

głosem pewnym a zdecydowanym odpowiedziała: dawno nie widziałam…). Kobietę z klasą. Dowcipną, sarkastyczną, chwilami frywolną, inteligentną. Na moją wątpliwość, czy mężczyźni dzisiaj jeszcze przesyłają kobietom kwiaty, od razu zripostowała: tak, ale nie do domu. Kobietę o bogatym wnętrzu z dużym dystansem do życia – zwłaszcza tego zmanierowanego – świata ułudy i znikomości. Kobietę, która jak z rękawa wysypuje złote myśli:

 „Jestem typem kury domowej i to kocham najbardziej”.
„Nie uznaję podniesionego tonu, żadnych oznak podenerwowania”.
„Tylko rzeczy, które przychodzą z trudem, ceni się w życiu najbardziej”.

 „Akceptacja zabiera całą przyjemność buntu”.

 

Spotkanie było tym ciekawsze, że pani Beata stworzyła z panem Andrzejem Sajdakiem,

znanym wirtuozem fortepianu, niezapomniany duet. Komentarzem muzycznym pointował jej dowcipne wypowiedzi. A kiedy spotkanie się skończyło i utworzyła się wielominutowa kolejka po jej autograf, pan Andrzej wypełniał ciszę muzyką. Komentarze, wyrażane na gorąco,  najlepiej mówią o atrakcyjności spotkania i tłumaczą, skąd wziął się tytuł artykułu: Jestem bardzo zadowolona ze spotkania. Moja przyjaciółka  powiedziała: „myślałam, że się będę nudziła , jestem zachwycona klasą Beaty Tyszkiewicz, atmosferą , przyjaźnią między ludźmi”. Takich ludzi jak ona już mało. Urocza osoba. Do końca życia zapamiętam lekcję z Beatą Tyszkiewicz. Lekcję savoir vivre, polskości, historii, wychowania. Beata Tyszkiewicz nie musi nic mówić. Ona działała na mnie swoją osobowością, każdym ruchem, gestem, mimiką. W filmach, które oglądałam nie grała, Ona była sobą. Chłonęłam Jej każde wypowiedziane zdanie, słowo, które natychmiast zagościły w moim sercu. Czekałam na nie. Nie znam książek. Nie mogę się doczekać, kiedy zacznę je czytać.  W czasie spotkania można było kupić dwie książki autorstwa pani Beaty Tyszkiewicz.  „Kocha, lubi i żartuje”- zbiór portretów osób spotkanych na drodze życia i autobiografię napisaną z pasją:„Nie wszystko na sprzedaż”. Dla wielu chętnych książek zabrakło. 

Ciacha!